Warzywniak czyli tam i z powrotem

03:02

Ostatnio zadałam sobie pytanie po co właściwie prowadzę tego bloga. Po co publikuję masę zdjęć, czasem opisuję zdarzenia, spędzam sporo czasu wybierając fotografie, łącząc je, podpisując. I doszłam do wniosku, że jakkolwiek cieszy mnie Wasza -czytelników- obecność tutaj, to robię to głównie dla siebie. Wiem, że za kilka lat usiądę przed laptopem, kliknę archiwum z postami z 2014 czy 2015 roku i będę wspominać wszystko to, co w tamtym okresie uważałam za ważne. To taki mały pamiętnik. Mój dzienik. Dziennik Agaty Kłak. 
W dzisiejszym wpisie publikuję zdjęcia z naszej wyprawy do Warzywniaka, kiedy uznaliśmy, że pogoda jest zbyt ładna na jazdę samochodem a wędrówka wydawała się idealnym pomysłem. Tym samym wybraliśmy się w trasę liczącą 13km. Po powrocie wszystko nas bolało, byliśmy cholernie zmęczeni ale jak i cholernie zadowoleni. Endorfiny robią swoje! I co najważniejsze, wróciliśmy z tym po co poszliśmy. Przynieśliśmy warzywa na niedzielny rosół :)











You Might Also Like

4 komentarze

  1. Lubicielwycieczkidowarzywniaka26 września 2015 03:58

    Super wycieczka! Też chciałbym się na taką udać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Lubicieluwycieczkidowarzywniaka proszę się nie martwić, z chcęcią zabiorę i Pana na taką wyprawę :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A pewnie. Jest zasada, że spontaniczny wypad jest kilka razy lepszy niż zaplanowany :)

      Usuń

INSTAGAM

Subscribe